Mój znajomy Marcin już w liceum pasjonował się geografią i podróżami. Jego marzenie? Zostać specjalistą od turystyki albo pilotem wycieczek. Kiedy przyszło do wyboru kierunku na studiach, nie ograniczał się do „prestiżowych” kierunków — szukał takich, które nie tylko go interesują, ale i takich, na które łatwo się dostać. Efekt? Dzisiaj prowadzi własne biuro podróży i zwiedził już ponad pięćdziesiąt krajów. Wszystko dzięki świadomemu podejściu do rekrutacji na studia i… znajomości progów punktowych. Wbrew pozorom, nie zawsze najłatwiejsze kierunki są bezużyteczne na rynku pracy. Zaskakujące? Przeczytaj dalej.
W jakim kierunku patrzeć? Dlaczego warto rozważyć łatwiejsze kierunki studiów
Wybór kierunku studiów to nie zawsze decyzja czysto akademicka. Wielu maturzystów, a także maturzystek, zadaje sobie pytanie: „czy jeśli pójdę na łatwiejszy kierunek, to coś stracę?” Odpowiedź brzmi: to zależy. W dzisiejszym zróżnicowanym rynku edukacyjnym są kierunki, które nie wymagają wysokich progów punktowych, a mimo to dają solidne przygotowanie zawodowe i… niemalże pewne zatrudnienie. Klucz tkwi w tym, aby nie utożsamiać „łatwości dostania się” z „bezużytecznością”.
Z własnego doświadczenia — jako osoba zajmująca się szkoleniami zawodowymi i mająca kontakt z młodzieżą, mogę powiedzieć jedno: wiele osób wybiera szkołę „dla papierka”. Tymczasem łatwo dostępny kierunek może otworzyć równie ciekawe ścieżki kariery, jak prawnictwo czy medycyna — szczególnie jeśli zawczasu wiesz, dokąd zmierzasz.
Na jakie studia najłatwiej się dostać? Czym są progi punktowe?
Zanim przejdziemy do listy konkretnych kierunków, wyjaśnijmy krótką definicję.
Progi punktowe to minimalna liczba punktów rekrutacyjnych, jaka była wymagana w danym roku akademickim na dany kierunek i uczelnię. Najczęściej są one ustalane po zakończeniu rekrutacji, na podstawie wyników wszystkich kandydatów. Są aktualizowane co roku, ale ogólne trendy rzadko się diametralnie zmieniają.
Niski próg punktowy nie oznacza, że kierunek jest gorszy. Często to wynik mniejszego zainteresowania, mniej intensywnej reklamy kierunku, specyfiki regionu lub… mitów o „braku pracy po takich studiach”.
Dla przykładu: mało kto wybiera studia z zakresu bezpieczeństwa wewnętrznego na uczelniach w mniejszych miastach, a tymczasem daje to przepustkę do pracy w sektorze publicznym i prywatnym (ochrona danych, compliance, itp.), nierzadko z dodatkowymi benefitami.
Lista kierunków studiów z najniższymi progami – które mogą Cię zaskoczyć
Oto zestawienie kierunków, które w ostatnich latach charakteryzowały się niskimi progami punktowymi. Lista oparta jest o analizy Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE), portalu edukacyjnego Perspektywy, dane uczelni wyższych oraz własne obserwacje i doświadczenia osób studiujących te kierunki.
1. Turystyka i rekreacja
Zaskoczeni? A nie powinniście być. To jeden z najbardziej niedocenianych kierunków w Polsce. Na uczelniach w mniejszych miastach próg wejścia to niekiedy zaledwie 60–70 pkt na 200 możliwych. Gdzie można później pracować? Biura podróży, organizacja eventów, hotele, operatorzy turystyczni, animacja czasu wolnego w kurortach zagranicznych.
Zaletą jest też uruchomienie wyobraźni przestrzennej i patrzenia interdyscyplinarnego – absolwenci znają się na zarządzaniu, marketingu, geografii, socjologii oraz prawie turystycznym. Kiedy dodamy do tego praktyki zagraniczne – to start w dorosłe życie z niezłym CV.
2. Bezpieczeństwo wewnętrzne
Progi punktowe: od 70 do 100 pkt.
Ten kierunek często kojarzy się ze służbami mundurowymi i rzeczywiście, część absolwentów pracuje później w policji, straży granicznej czy służbie więziennej. Ale to nie wszystko. Bezpieczeństwo wewnętrzne to dziś także szalenie poszukiwany obszar w sektorze prywatnym: audyty bezpieczeństwa, zarządzanie kryzysowe w firmach, compliance, ochrona danych osobowych. Na uczelniach regionalnych często wystarczy zdana matura bez fajerwerków.
3. Filologia słowiańska i kierunki filologii rzadkiej
Progi: 50–100 pkt.
Nie mówimy tu o anglistyce (tu zwykle trzeba mieć wynik powyżej 100–130 pkt), ale o takich kierunkach jak filologia ukraińska, bułgarska, czeska, litewska albo serbsko-chorwacka.
Małe zainteresowanie? Tak. Ale znajomość tych języków może się przydać, szczególnie w instytucjach międzynarodowych, turystyce, tłumaczeniach specjalistycznych i współpracy międzykulturowej. Z rynku pracy płyną sygnały, że specjalistów znających nietypowe języki brakuje.
4. Zarządzanie publiczne i administracja
Progi: często nie wyższe niż 100 pkt.
Choć klasyczne zarządzanie może wymagać przekroczenia 120–140 punktów, to kierunki takie jak zarządzanie w samorządzie terytorialnym czy administracja publiczna często mają o wiele niższe progi. Dlaczego?
Z roku na rok spada zainteresowanie pracą urzędniczą wśród młodych. Tymczasem to wciąż stabilne, pewne stanowiska – z możliwością awansów, dodatków i pracy w instytucjach europejskich. Studiowanie administracji to też niezła trampolina do NGO-sów i organizacji lokalnych.
5. Pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna
Progi: ok. 80–110 pkt.
Wielu unika tego kierunku, bo stereotypowo kojarzy się ze „żłobkiem i kredkami”. Tymczasem osoby po pedagogice pracują nie tylko w przedszkolach czy szkołach podstawowych, ale też w instytucjach kultury, świetlicach środowiskowych, stowarzyszeniach edukacyjnych, fundacjach i prywatnych inicjatywach edukacyjnych, np. wyjazdach edukacyjnych. Trzeba też wiedzieć, że brakuje nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, a nowa ustawa o pensjach w sektorze edukacji planuje wynagrodzenia sięgające średniej krajowej.
6. Ochrona środowiska (szczególnie na uczelniach technicznych)
Progi: 60–90 pkt.
To kierunek, który przeżywa drugą młodość, choć nie wraca jeszcze do poziomu hype’u z lat 90. Ale znowu jest potrzebny – w kontekście zmian klimatycznych, ekologii, zarządzania zasobami naturalnymi. Na wielu uczelniach to mało oblegany kierunek, mimo zróżnicowanych ścieżek kariery: audyty ekologiczne, administracja środowiskowa, planowanie przestrzenne, praca w parkach narodowych i sektorze odnawialnych źródeł energii.
7. Politologia i stosunki międzynarodowe
Progi: 60–100 pkt.
Z jednej strony krytykowany jako „studia bez zawodu”, z drugiej — to właśnie absolwenci politologii pracują jako analitycy w mediach, specjaliści od PR-u politycznego, dyplomaci lub konsultanci organizacji pozarządowych i międzynarodowych. To kierunek, który warto rozważyć, zwłaszcza jeśli interesuje Cię świat, podróże, polityka globalna oraz działania ONZ czy UE. A próg punktowy w wielu ośrodkach jest zaskakująco niski.
Na co zwrócić uwagę wybierając „łatwy” kierunek?
Nie chodzi o to, by brać cokolwiek – ale warto zadać sobie kilka pytań:
– Czy ten kierunek mnie interesuje lub może stanowić środek do celu?
– Czy jego niska popularność to efekt stereotypów — czy raczej braku perspektyw?
– Czy uczelnia oferuje ciekawe praktyki, wyjazdy lub zajęcia terenowe?
– Jak wygląda zatrudnienie absolwentów po ukończeniu danych studiów?
Na przykład turystyka na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie to zupełnie inny profil nauczania niż turystyka na AWF-ie w Krakowie. A filologia bałkańska na UJ może być kombinowana z drugim kierunkiem – np. ekonomią, co radykalnie zwiększa Twoje szanse na rynku pracy.
Podsumowanie
W uproszczeniu – łatwo się dostać nie oznacza, że będzie Ci łatwo w życiu. Ale jeśli wybierzesz dobrze, świadomie i z myślą o przyszłości, kierunki z niskimi progami mogą być Twoją drogą do spełnienia zawodowego.
Największe zaskoczenia? Turystyka, bezpieczeństwo wewnętrzne, rzadkie filologie, administracja – to wszystko dziedziny, w których nie trzeba mieć matury rozszerzonej na 90%, żeby dostać się na studia. Dziś liczy się nie tylko dyplom, ale i wiedza, kompetencje miękkie, doświadczenie oraz… mobilność i kreatywność.
Jeśli więc masz wątpliwości, czy “pójście na łatwy kierunek” to dobra decyzja – spójrz na Marcina. Miał niskie progi punktowe, ale wysokie ambicje. I dzisiaj zarabia w euro – oprowadzając ludzi po świecie.


0 komentarzy